Zaczęłam od...odnowienia starych krzeseł. Już dawno się o to prosiły , a po zalaniu w czasie pożaru myślałam , że będą do wyrzucenia. Najgorsze było zeszlifowanie resztek starego lakieru.Dalej już przyjemniej : malowanie podkładem , na to akrylową białą i zdobienie: przyklejanie, cieniowanie, lakierowanie. W sumie pięć krzeseł, przy dwóch ostatnich miałam ich trochę dosyć. Jak na pierwsze "dzieło" wyszło nieźle, w każdym razie rodzina się zachwyca...Zdjęcia może nie najlepsze ale co nieco można zobaczyć. Do następnego razu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz